Translate

środa, 10 października 2012

Finanse są jak medycyna

Pewnie się zastanawiacie skąd porównanie do medycyny ? To proste, w finansach tak samo jak w medycynie lepiej zapobiegać niż leczyć.
Tyle się mówi ostatnio o profilaktyce zdrowotnej, o zdrowym trybie życia o zdrowym odżywianiu o suplementacji. Czy ktoś słyszał o modzie na profilaktykę finansową ? Niestety nie !

Zatem nie trudno się domyślić jak wygląda kondycja finansowa polaków.
Czy wiecie , że statystyki są zastraszające , podam kilka przykładów:
Artykuł w money.pl z 04.03.2010r.
,,Ogólna kwota niespłacanego zadłużenia Polaków w ciągu 2009 roku wzrosła o 95 procent i wynosi 16,78 mld złotych. Osób, które zalegają z płatnością powyżej 60 dni jest 1,72 mln."

 Cały artykuł jest tutaj

A tutaj bardziej bieżące informacje :

Kwota zaległego zadłużenia Polaków wzrosła o 42% do 35,48 mld zł w 2011 r.

Cały artykuł jest tutaj 

Co chciałam przez to pokazać ? Oczywiście bardzo niepokojącą tendencję do autodestrukcji finansowej.
Oczywiście warunki ekonomiczno-polityczne nie są w naszym kraju sprzyjające, ale nie wszystko da się zwalić na państwo. Spora część tych problemów leży w nas samych choć do takiej postaci rzeczy najtrudniej się przyznać. No cóż taka już nasza narodowa przypadłość lubimy narzekać i zwalać winę na innych.

I tu znowu pokuszę się o analogię do medycyny, wyobraźmy sobie 40 letniego mężczyznę ( dajmy mu na imię Piotr ) w dwóch sytuacjach:

1) Pan Piotr idzie do lekarza ponieważ zaczyna mieć kłopoty z rosnącym ciśnieniem.
Lekarz zleca szereg badań , między innymi poziom cholesterolu. Okazuje się że poziom ten jest drastycznie przekroczony. Lekarz przepisuje specyfiki na obniżenie ciśnienia oraz leki , które mają spowodować obniżenie poziomu cholesterolu. Przeprowadza też rozmowę z pacjentem na temat sposobu żywienia. Okazuje się że Pan Piotr ma sporo złych nawyków. Często sięga po fast foody, podjada chipsy, lubi smażone kotlety z karczku , bigos, golonkę, kiełbasę smażoną z cebulką, kanapki z boczkiem. Lekarz zaleca ścisłą dietę. Od tej pory Pan Piotr powinien z jadłospisu wyrzucić wszystkie w/w potrawy a jeść więcej chudego , gotowanego mięsa oraz duże ilości warzyw i owoców.
Po miesiącu Pan Piotr idzie do kontroli. Wyniki ani drgnęły w dół , lekarz kombinuje jaki lek zastosować żeby osiągnąć skutek. Ale pyta też o dietę. Pan Piotr coś tam burknął pod nosem -dlaczego ? Bo oczywiście nawyków żywieniowych nie zmienił. A spróbował by ktoś go zapytać o stan zdrowia to co powie ? Oczywiście będzie narzekał na lekarza że leków nie umie odpowiednich przepisać. A czy powie wtedy , to moja wina bo nie potrafię utrzymać diety i nadal jadam tłuste potrawy i mało warzyw. Pewnie nie bo najtrudniej przyznać się do swoich słabości.

2) Ten sam Pan Piotr idzie do doradcy finansowego bo stracił płynność finansową, czyli najprościej mówiąc nie ma pieniędzy na bieżące potrzeby, rachunki i inne zobowiązania.Wydatki Pana Piotra przewyższyły dochody.
Doradca finansowy analizuje sytuację Pana Piotra. Wynika z niej że klient zarabia całkiem nieźle, ale mimo to ma kłopoty. Wydatki przekraczają o 20% możliwości Pana Piotra, a żaden bank nie chce mu już więcej pożyczyć.Sytuacja nie jest komfortowa. Okazuje się, że widoków na zwiększenie dochodów nie ma. Pozostaje zrobić reformę w wydatkach. Robią analizę.
Doradca zaleca rezygnację z następujących wydatków:
- telefon komórkowy dla córki która ma 5 lat - 25 zł miesięcznie - nie jest to niezbędny wydatek
- likwidacja jednej z umów na telewizję - Pan Piotr płaci dwa abonamenty i ma dzięki temu 150 kanałów - ale czy faktycznie z nich korzysta i czy są na prawdę niezbędne ? - jeden z nich za 50 zł zalecamy zlikwidować bo niedługo kończy się umowa
- coroczne wyjazdy na zagraniczne wczasy dla całej rodziny -4 osoby-kupowane na kredyt- zalecenie w najbliższym roku nigdzie nie jedziemy a potem próbujemy sobie na ten cel odłożyć zamiast brać kredytu- kredyt wynosił 950 zł miesięcznie bo wczasy kosztowały 10 000 plus odsetki.
-rezygnacja z prawie codziennego jedzenia na mieście w fast food - oszczędność miesięczna 450 zł ( 15 wizyt po 30 zł )
- korzystanie syna 8 lat ze szkolnego sklepiku - syn dostaje codziennie 10 zł na ten cel- oszczędność miesięczna 150 zł odliczając koszty kanapek robionych w domu.
Zatem doradca znalazł sposób na oszczędność w pierwszym roku 25+50+950+450+150= 1650 zł miesięcznie a w drugim roku oszczędność: 25+50+50+450+150=725 zł miesięcznie.
Jak myślicie Pan Piotr się zastosował ? A gdzie tam, stwierdził że nie będzie ani sobie ani rodzinie niczego odmawiał i nikt mu nie będzie mówił na co ma pieniądze wydawać.

Jak myślicie co stało się z Panem Piotrem ?
Po pierwsze stracił zdolność płacenia swoich zobowiązań i w domu pojawił się komornik , zajęto mu konto w banku , zabrano samochód , groziła mu licytacja komornicza mieszkania i eksmisja. Kiedy się o tym dowiedział dostał zawału i ledwo go uratowano.

Czy mógł tego uniknąć - oczywiście bo zależało to tylko od niego. Wystarczyło posłuchać zaleceń lekarza i doradcy finansowego - po roku trzymania się zasad wyszedłby na prostą z finansami i poprawił by się jego stan zdrowia więc zawał też by go ominął.

A wy jak reagujecie na rady specjalistów ?




2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A co Pani powie na doradcę finansowego który rzuca hasło że wydatki trzeba planować ? I co to ma być doradztwo bo nie tego się prawdę mówiąc spodziewałem idąc po poradę, mam problem ze spłacaniem kredytu bo zmalały mi dochody.

Katarzyna Budzis pisze...

No właśnie dziękuję Panu za ten komentarz bo pokazuje on że brak jest wiedzy na temat doradztwa finansowego i wcale nie wiemy co należy do obowiązków i kompetencji doradcy.
Zatem zapytam czego dokładnie Pan oczekiwał ?
Moim zdaniem do doradcy powinien Pan pójść zanim Pan się na kredyt zdecydował czyli wtedy kiedy kondycja finansowa była dobra. Doradca zadbał by o zabezpieczenie kredytu i policzył Pana faktyczną zdolność kredytową. Najczęstszy błąd klientów to wzięcie maksymalnie wysokiego kredytu ile tylko bank jest skłonny dać. Potem wystarczy że w pracy zabiorą nam premię lub nadgodziny i mamy problem.
Myślę że doradca do którego Pan trafił próbował wyjaśnić że skoro są kłopoty ze spłatą to jest niezbędne wnikliwe analizowanie wszystkich wydatków bo może w ten sposób uda się znaleźć środki na ratę. Konsolidacja to ostateczność bo wydłuża okres spłaty i co za tym idzie podwyższa koszty kredytu i też nie zawsze jest możliwa jeżeli dochody znacznie spadną.

Jeżeli ma Pan ochotę zapraszam na konsultacje do mnie zrobimy wnikliwą analizę sytuacji i może zyska Pan przynajmniej jasny obraz możliwości działania w Pana przypadku.