Translate

niedziela, 23 marca 2014

Afera z poliso-lokatami




Problem jest moim zdaniem bardziej złożony. Tu nie są winne same produkty one wcale nie są takie złe. Są specyficzne i przede wszystkim przeznaczone do długoterminowego oszczędzania. Zarzuca się im wysokie opłaty likwidacyjne. Drodzy państwo te produkty powinny być zawierane na minimum 15-20-25 lat i z założenia klient nie powinien z tego programu wyciągać pieniędzy wcześniej niż kończy się okres na który została podpisana umowa. Firmy jednak wychodząc naprzeciw klientom umożliwiają częściowy dostęp do środków , żeby w wyjątkowych sytuacjach życiowych klient miał dostęp do pieniędzy. Nie byłoby całej afery gdyby klienci wiedzieli co podpisują, bo albo by te zapisy zaakceptowali albo po prostu nie zdecydowaliby się na takie rozwiązania. 

Moim zdaniem problemy są 3: 

1) Firmy ubezpieczeniowe goniąc za zyskiem i wynikami sprzedaży swoich produktów powierzyły ich sprzedaż niewłaściwym instytucjom, które sprzedawały go w nieprofesjonalny i nieetyczny sposób. 

            Jednym z takich niechlubnych kanałów dystrybucji były banki. Tutaj zacytuję znaleziony w Internecie artykuł w którym pracownik jednego z banków opisuje co się dzieje przy sprzedaży różnego rodzaju produktów bankowych, ale też i polis.
Cytat : ,, Tak naprawdę nie wiadomo, czy Getin to bank, czy towarzystwo ubezpieczeniowe. Pracuję tam już 4 lata i widzę, jak stacza się po równi pochyłej. Nie mam możliwości zwolnienia się, bo dziś o pracę jest bardzo ciężko, ale widzę, że jest szansa na podzielenie się, jak to wygląda od wewnątrz.
Co miesiąc mamy plany sprzedażowe. I tak: w danym miesiącu musimy sprzedać: 10 ror'ów, 3000 szmaragda (nowy program regularnego oszczędzania); 60 tyś OKP (obligacji korporacyjnych plus); 70 tyś quatro - chłamu z ochroną kapitału i spadkami w notowaniach od roku; 60 tyś kredytu - bez względnie z ubezpieczeniem. A jak nie idzie się na plan, to mamy umawiać spotkania po 2 z każdej kategorii. A jak nie masz dalej wyników to ciągły nacisk i straszenie, że na moje miejsce jest 10 chętnych. Nad to - jak chce się wziąć dzień wolnego to pytanie: a idziesz na plan? Jak nie, to nie ma mowy.
Kilka słów o produktach - każą robić 10 ror'ów na planie. Aby to wykonać otwiera się często na rodzinie, aby mieć chwilę spokoju od permanentnego mobbingu.
Szmaragd to syf jakiego mało. Każdy ze sprzedających wie, że to nie zarobi. Ale wychodzi z założenia - za 2, 3 lata nie będę tam pracował, więc niech inni się martwią. A ludzie dają się nabrać. Największą porażką jest quatro. Dziś ktoś wcisnął klientowi na 90 tyś. Pieniądze zamrożone na 48 miesięcy bez widoków na zysk. Jak popatrzy się na notowania, to ludzie powinni się głęboko nad tym zastanowić www.bloomberg.com/quote/TGTRFAD:LX Słyszałam, że w wielu placówkach wprowadza się klientów w błąd pokazując wykres zupełnie innego funduszu, gdzie średnioroczny zysk to prawie 10%. A to kompletna bzdura.
I jeszcze dlaczego mamy takie parcie na plany sprzedażowe. Bo podstawy są marne: 2000 brutto. A prowizje: za ror'a - 50 zł; za szmaragd 50% (jeśli zrobione 100% planu, a jak nie to 30 %); za OKP - 0,8%; za quatro - 1,2%. Za kredyt - 3,9 % (jeśli 100% planu, jak jest 125 % - to płacą 4,5 %, a jak poniżej - 2,5%). I od cholery obcinek - za brak planu w ror'ach - minus 15% z premii; za brak planu w quatro minus 10%. Jak "zawali się " tajemniczego klienta (minimalny poziom zaliczenia testu 90%) obcinają 50% przez kolejne dwa miesiące, a pracownicy placówki dostają kolejne minus 10%. Zatem co się dziwicie, że sprzedaje się nieetycznie, że zataja się fakty, że wprowadza się w błąd. Dla placówki najważniejsze jest wyrobienie planu sprzedaży, a nie dobro klienta. I dalej - jeśli myślicie, że w innych bankach jest inaczej to się mylicie. Nawet w takim PKO BP wciska się polisy Nordei.
Jest mi przykro i wstyd, że siedzę w takim szambie, ale z czegoś muszę żyć.
Dziś ciężko mi patrzeć bez wyrzutów w lustro i brzydzę się na każde wyjście do pracy, ale powtarzam sobie - że to także dla mojego synka...

Pełen tekst i komentarze: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15634549,Polisolokaty__Klienci_banku__wprowadzili_nas_w_blad.html?biznes=warszawa&v=1&pId=27005114&send-a=1#opinion27005114

            Kolejny kanał dystrybucji poliso-lokat to firmy pośrednictwa działające w systemach MLM. Niestety jak większość z Państwa się zapewne orientuje w strukturach MLM chodzi o zbudowanie jak największej sieci sprzedaży czyli pozyskanie jak największej ilości sprzedawców jakiegoś produktu. O ile sprawdza się to w sprzedaży produktów codziennego użytku jak kosmetyki czy chemia do gospodarstw domowych to już w branży finansowej prowadzi jedynie do dezinformacji. Produkty finansowe powinny być sprzedawane przez przeszkolone osoby. Mówi o tym nawet ustawa i narzuca konieczność uzyskania wpisu do rejestru agentów poprzedzonego 152 godzinnym szkoleniem i 48 godzinnym szkoleniem przy rozszerzeniu oferty o kolejne produkty. Firmy MLM-owe jednak omijały w sprytny sposób te zapisy ustawy i w rezultacie produkty były proponowane potencjalnym klientom przez nieprzeszkolonych amatorów bez żadnych uprawnień. Organizowały te firmy spotkania sprzedażowe szumnie nazywane konferencjami finansowymi i oczywiście pokazywały tam tylko same zalety długoterminowego oszczędzania nie mówiąc jednak nic o ryzyku inwestycyjnym czy opłatach likwidacyjnych zawartych w produktach.  Klient wcale nie miał świadomości, że wiąże się na długie lata z produktem oszczędnościowym opartym o inwestowanie w fundusze inwestycyjne. Miał tylko pokazane, że jak wpłaci co miesiąc po 500 zł przez 50 lat to uzbiera milion złotych. Oczywiście teoretycznie przy założeniu jakiegoś średniego zysku rocznego jest to możliwe, ale trzeba mieć też świadomość zmienności wartości jednostek funduszy i opłat zawartych w programach. A tego już klientom nie mówiono.

2) Drugi problem to przepisy nie regulujące dokładnie kto i co powinien nadzorować i na co reagować. Mieliśmy już niedawno aferę z AMBERGOLD o którym każdy wiedział i nikt nie reagował i podobnie było w tym przypadku. Jestem pewna , że wpływały skargi zarówno do KNF jak i Rzecznika Ubezpieczonych od niezadowolonych klientów. Ale nikt z tym nic nie zrobił w skali globalnej, a rozpatrywano tylko pojedyncze przypadki. Teraz coś tam drgnęło w sprawie sprzedaży ubezpieczeń przez banki, ale dla wielu klientów za późno na te zmiany. 

3) Trzeci problem to kompletna niewiedza i łatwowierność klientów. Kłania się znowu nie czytanie umów przed podpisaniem. Kiedy klient jest dociekliwy i każe sobie pokazać tabelę opłat i ogólne warunki sprzedający musi mu udostępnić do wglądu te materiały. Klienci banków twierdzili, że mówiono im , że będą mogli zerwać te umowy po dwóch latach bez straty, a w każdej umowie gdyby ją przeczytali przede wszystkim zamieszczane są dwie informacje: ile wynosi składka i z jaką częstotliwością będzie wpłacana (miesięczną , kwartalną , półroczną czy roczną) oraz na jak długi okres zawierana jest umowa. Jeżeli widzimy że umowę zawieramy na 20 lat to na logikę trudno się spodziewać że można ją będzie zerwać bez żadnych konsekwencji po dwóch latach. Nawet w zwykłej lokacie bankowej każdy wie że jak założy lokatę na 12 miesięcy to nie może jej wcześniej zerwać bo utraci odsetki. Dlaczego zatem spodziewamy się że w produkcie zawartym na 20 lat niczego nie stracimy zrywając umowę wcześniej. Kłania się brak zdrowego rozsądku klientów, ale też to o czym mówię od zawsze – brak jakiejkolwiek edukacji w szkołach. Wciskają nam do głów całki, różniczki i inne takie tam, a nie potrafimy sobie obliczyć procentu w lokacie czy kredycie, a co to jest procent składany wiedzą bardzo nieliczni. A już wiedza na temat inwestowania na giełdzie, czy co to są fundusze inwestycyjne to temat tabu  w szkołach. 

Zatem zapytacie zapewne co zrobić ? 

1) Po pierwsze czytać umowy przed podpisaniem i prosić o pokazanie ogólnych warunków umowy. Jak nie rozumiecie tego co tam jest napisane to lepiej nie podpisujcie. Tylko błagam nie popadajcie w skrajności i nie pytajcie o zdanie osób , które też się na tym nie znają. Bo często słyszę , że odradził albo doradził coś ktoś z rodziny czy sąsiadka nie mający zawodowo żadnej wiedzy na takie tematy.

2) Nie dawajcie się zapraszać na żadne prezentacje ani finansowe ani mające was uzdrowić itp. W większości przypadków ktoś chce wam zrobić ,,wodę z mózgu” i w efekcie sprzedać jakiś produkt. Za produkty typu garnki, pościel, filtry, łóżka masujące itp. zapewne przepłacicie wielokrotnie i jeszcze wcisną wam mało korzystną sprzedaż ratalną. A jak będzie mowa o produktach finansowych to ryzykujecie że podpiszecie w ciemno coś czego wcale świadomie byście nie podpisali. 

Podsumowanie

Ja też sprzedaję podobne produkty, ale po rozmowie ze mną klient wie co kupił, ma świadomość opłat i długoterminowości produktu oraz tego, że nie powinien zrywać tej umowy bo jest to niekorzystne dla niego. Sama mam wykupione 3 tego rodzaju produkty, ale kupowałam je w pełni świadomie i nie narzekam bo wiem, że gdybym ich przed laty nie podpisała to nie zmobilizowałabym się do regularnego odłożenia co miesiąc określonej kwoty. A tak wiem, że pierwsze co robię siadając do e-banku to puszczam przelewy na moje polisy potem opłacam wszystkie rachunki i dopiero reszta jest do mojej dyspozycji na inne wydatki. Wiem, że nie są to produkty do zbijania fortuny tylko do finansowego zabezpieczenia na przyszłość, na czas kiedy już nie będę mogła pracować. Mnie opłaty likwidacyjne nie przeszkadzają bo podpisując umowę miałam świadomość ich istnienia. Wręcz przeciwnie uważam, że są metodą na ewentualną niekonsekwencję i pokusę wcześniejszego zerwania umowy. Oczywiście żeby móc tak podchodzić trzeba mieć jeszcze dodatkowo rezerwę finansową na bieżące nieprzewidziane wydatki czy różne sytuacje życiowe. Do tego celu polecam krótkoterminowe lokaty ( bez powiązania z funduszami bo na krótki okres to pewna strata ) albo konta oszczędnościowe. Jak będziecie w ten sposób podchodzić zapewniam, że docenicie produkty ubezpieczeniowo-inwestycyjne bo mają one szereg zalet choćby prawno-podatkowych korzystnych dla klientów.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Moje artykuły do Panoramy Wałbrzyskiej -Artykuł nr 3

Trzeci artykuł ukazał się 3 grudnia i był również o ubezpieczeniach komunikacyjnych OC


Moje artykuły do Panoramy Wałbrzyskiej -Artykuł nr 2

Drugi artykuł ukazał się dnia 26.11.2013 i mówił o ubezpieczeniach komunikacyjnych OC

Obowiązkowe ubezpieczenie OC pojazdu
Niezależnie czy posiadamy motorower, motor, samochód osobowy, bus, ciężarówkę czy autobus podlegamy obowiązkowemu ubezpieczeniu OC komunikacyjnemu.
Co zrobić zaraz po kupnie pojazdu ?
Kiedy kupujemy pojazd warto sprawdzić czy jest on ubezpieczony przez poprzedniego właściciela. Nie wierzmy na słowo nikomu bo to daje zgubne skutki. Musimy poprosić poprzedniego właściciela o polisę OC, nie tylko kwitek od wpłaty. Mając dane dzwonimy na infolinię Towarzystwa w którym jest zawarta polisa i sprawdzamy czy jest faktycznie w mocy i czy jest opłacona w całości bo mogła mieć ustaloną płatność na raty. Dopiero po uzyskaniu tych informacji możemy zdecydować czy chcemy kontynuować tą polisę, czy zawrzemy nowe ubezpieczenie gdzie indziej. Jeżeli zdecydujemy się na kontynuację musimy wiedzieć, że będziemy mieli tylko i wyłącznie OC bez żadnych dodatków typu NNW czy assistance. Jeżeli natomiast chcemy zawrzeć polisę w innym towarzystwie poprzedniego ubezpieczyciela musimy poinformować na piśmie, że rezygnujemy z kontynuacji polisy po zbywcy.
Nowa polisa musi być zawarta w dniu przerejestrowania pojazdu na swoje nazwisko. Wtedy albo wysyłamy nasze dane do towarzystwa w którym auto było dotąd ubezpieczone prosząc o rekalkulację, albo zawieramy całkiem nową polisę w dowolnym towarzystwie ubezpieczeniowym. Pamiętajmy, że OC reguluje ustawa i warunki są jednakowe we wszystkich towarzystwach ubezpieczeniowych. Pozostaje tylko wyszukanie najtańszej oferty.
 




Moje artykuły do Panoramy Wałbrzyskiej -Artykuł nr 1

Od 4 tygodni w naszej lokalnej gazecie ,, Panorama Wałbrzyska " w rubryce radzimy ukazują się moje mini artykuły z informacjami związanymi z branżą ubezpieczeniową, finansową i odszkodowaniami.

Pierwszy ukazał się 19 listopada i mówił o zabezpieczeniach mieszkań i domów wymaganych przez ubezpieczycieli jeżeli chcemy nieruchomość ubezpieczyć od kradzieży.



poniedziałek, 20 maja 2013

Świadomość finansowa

Do twego wpisu sprowokowało mnie wysłuchanie pewnego nagrania, najpierw go posłuchajcie, a potem przeczytajcie mój komentarz. Nagranie pochodzi z obrad Europarlamentu i jest to wypowiedź brytyjskiego europosła Blooma.

Film do obejrzenia

Cóż wypowiedź dość ostra w swym tonie ... ale trudno odmówić temu Panu racji. Niestety tak jak powiedział budżet państwa czy całej unii europejskiej niczym nie różni się od naszych budżetów domowych. Pan Bloom powiedział , że udało mu się zgromadzić trochę środków , które będzie mógł przekazać po sobie swoim krewnym dzięki temu że ciężko pracował, ale przede wszystkim dlatego, że nie żył ponad stan tylko żył z zarobionych pieniędzy i nawet udawało mu się coś odłożyć. Podkreślił, że się nie zadłużał. No właśnie jakoś większość z nas wie o tym, że nasze finanse nie są z gumy i nie da się żyć cały czas na kredyt. Nawet gdybyśmy my jako obywatele nie mieli dość rozsądku co do brania kredytów to hamują nas pewne ograniczenia , np. pod postacią braku zdolności kredytowej i niemożności zaciągania dalszych zobowiązań. Pomińmy przypadki korzystania z lichwiarskich instytucji parabankowych, ale to temat na osobny wpis.

Czym zatem różni się zadłużanie Państwa od kredytu branego przez nas ? Jedną zasadniczą sprawą. Oni mają limity tylko fikcyjnie. Tak na prawdę dodrukowują pieniądze bez pokrycia i pompują sztucznie finanse. To prowadzi niestety nieuchronnie do upadku finansów i jak widzimy na przykładzie niedawnych przypadków np. z Grecją niestety za niefrasobliwość rządu jednego Państwa płacą wszyscy. Pomagamy komuś kto źle gospodarzył się pieniędzmi i sam z własnej woli doprowadził się do ruiny. Dlaczego ? W imię źle pojętej solidarności, ale też dlatego że finanse są obecnie rozpatrywane globalnie. Tak czy inaczej wpływają na nas wszystkich. Mieliśmy tego przykład kiedy uderzył w nas kryzys rodem z Ameryki. Jeżeli teraz tąpnie coś w Europie to też odbije się na światowym rynku finansowym. Najbardziej jednak nieuczciwe wydaje się ratowanie przez Państwa banków, ale to też są naczynia połączone. Państwa są w bankach pozadłużane i kółko się zamyka.

Co nam pozostaje ? Rozsądnie gospodarzyć tym co mamy i nie żyć w żadnym razie na kredyt. Czasy są tak niepewne , że głupotą jest życie na kredyt. Kredyty powinny nam służyć tylko w takich przypadkach kiedy pozwalają nam się rozwijać i inwestować w firmę. W żadnym razie nie wolno za nie kupować dóbr luksusowych, które generują nam koszty ich utrzymania bo obciążymy się podwójnie - ratą kredytu i kosztami eksploatacji.

Kiedy kredyt jest uzasadniony, kilka przykładów: 
1) Kupujemy na raty samochód żeby uruchomić własną firmę TAXI - oczywiście musimy zbadać rynek czy taka działalność będzie w danym miejscu i czasie sensowna i opłacalna
2) Kupujemy na raty do firmy kopiarkę , która będzie nam ułatwiała pracę i obniży koszty drukowania i kopiowania, a ponadto da nam możliwość świadczenia usług ksero co spowoduje że maszyna na siebie zarobi i obniży nam dotychczasowe koszty w firmie.
3) Kupujemy na raty dodatkowy zestaw komputerowy do firmy bo zamierzamy uruchomić dodatkowe stanowisko pracy w związku z rozwojem firmy i zatrudnić nowego pracownika. Kiedy wiemy że nowy pracownik realnie zapewni nam dodatkowe dochody bo już nie nadążaliśmy wcześniej ze zleceniami to taka inwestycja jest dobrym posunięciem.
4) Mamy firmę zajmującą się drukiem i chcemy rozszerzyć naszą ofertę o dodatkowe usługi np. druku na tkaninie. Do tego celu albo bierzemy kredyt albo maszynę w leasing, ale dzięki temu mamy dodatkowe zlecenia przynoszące dodatkowe dochody.

Kiedy nie powinniśmy brać kredytu: 
1) Na wyjazd na luksusowe zagraniczne wczasy - jeżeli nie zdołaliśmy na ten cel odłożyć pieniędzy to prawdopodobnie rata kredytu będzie dla nas obciążeniem - to nie jest mądre posunięcie.
2) Mamy kaprys kupić sobie nowy samochód prosto z salonu.Kupno takiego auta na kredyt jest skrajną głupotą bo wartość samochodu bardzo spada w czasie, a kredyt bardzo podwyższa cenę zakupu. Może się okazać, że np. w 4 roku eksploatacji samochód jest wart tak mało, że jego wartość nie pokrywa reszty zobowiązania wobec banku i w sytuacji np. wypadku i skasowania samochodu odszkodowanie z ubezpieczalni może nie pokryć reszty kredytu i zostaniemy ze spłatą i brakiem samochodu.
Załóżmy że nowy samochód kosztował 60 000 zł
Najlepsza oferta wynikająca z internetowego kalkulatora to rata wysokości 900 zł na 7 lat.
Zatem auto będzie nas kosztować łącznie 75600 zł
Musimy też wziąć pod uwagę, że czy chcemy czy nie musimy mieć ubezpieczenie AC bo bank będzie tego wymagał przez cały okres kredytowania. To też spory koszt szczególnie jeżeli nie mamy jeszcze zniżek.
W wieku 4 lat auto ulega szkodzie całkowitej. Łącznie dostajemy za niego np. 28 000 zł a zostanie nam do spłaty jeszcze 32 400 zł. Zatem z własnej kieszeni musimy spłacić jeszcze około 4 tys, złotych i nie mamy auta. I nie miejmy tu pretensji do firmy ubezpieczeniowej. Ubezpieczalnia wypłaca nam odszkodowanie wysokości obecnej wartości samochodu , ich nie obchodzi że kupiliśmy auto na raty.
3) Sprzęty do domu, które nie są niezbędne. Takim przykładem mogą być drogi telewizor, kino domowe, itp . zazwyczaj kupując takie sprzęty mamy jakiś telewizor w domu więc rozsądniej byłoby uskładać sobie na nowszy zamiast kupować go na raty.

Podsumowując na sposób rządzenia państwem nie mamy realnego wpływu, ale przynajmniej zadbajmy żebyśmy sami nie wpędzali się w kłopoty finansowe, które mogą być dotkliwsze kiedy państwo każe nam zaciskać pasa.



poniedziałek, 6 maja 2013

Praca w branży ubezpieczeń

Ja pracuję w tej branży od 2000 roku. Jak to się stało, że wybrałam taką drogę ? Trochę zdecydowało za mnie życie. Mój zawód wyuczony to pielęgniarka i przepracowałam w tym zawodzie 12 lat na oddziale reanimacji dziecięcej. Po urodzeniu pierwszego dziecka poszłam na urlop wychowawczy i wykorzystałam urlop wypoczynkowy i jak chciałam wrócić to się okazało, że nie ma do czego. Akurat wtedy taka była sytuacja na rynku pracy. Zarejestrowałam się jako bezrobotna i zaczęłam szukać pracy. Okazało się że na pracę w zawodzie nie ma szans. Mijały kolejne miesiące, aż w końcu okazało się że straciłam uprawnienia do zawodu. Wtedy moje poszukiwania skupiły się na innej pracy co nie było łatwe bo miałam tylko wykształcenie ogólne. Zupełnie przypadkiem trafiłam na przedstawiciela firmy KBS u znajomych , którym akurat opowiadał coś o ubezpieczeniach na życie. Sama go zagadnęłam czy można by tak jak on pracować. Potwierdził i tak się zaczęła moja przygoda w ubezpieczeniami i finansami. Miałam niesamowite szczęście, że od razu trafiłam na fajną firmę. Współpracuję z nią już 13 rok i jestem bardzo z tej współpracy zadowolona.



Sporo osób trafia do nas do pracy czasem przypadkiem, czasem na próbę , czasem żeby trochę dorobić. Jedni rezygnują po jakimś czasie drudzy zostają na długie lata tak jak ja. Dlaczego tak się dzieje ? Praca jest dość specyficzna. Trzeba lubić kontakt z ludźmi, mieć cierpliwość do klientów i ciągle się rozwijać. Cały czas się uczymy, a to przepisy się zmieniają, a to nowy produkt się pojawia, innym razem znowu trzeba przejść szkolenie techniczne. Kiedyś wszystkie polisy pisaliśmy ręcznie teraz większość robi się on-line w internecie. Oczywiście nadal chodzimy na spotkania do klientów bo finanse to bardzo osobista sprawa i klienci czują się na swoim terenie pewniej i swobodniej. Czasem musimy zerknąć w już posiadane przez klientów polisy żeby ustalić faktyczne potrzeby. Nie jesteśmy firmą która wciska klientom nowe umowy czy tego potrzebują czy nie, zawsze analizujemy sytuację i potrzeby klientów. Dlatego lubię współpracę z KBS bo czuję że pomagam klientom budować bezpieczeństwo finansowe ich rodzin i nie czuję się wcale jak sprzedawca tylko bardziej jak doradca. Lubię to co robię ale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu taka praca odpowiada. Sporo osób twierdzi, że się w takiej pracy nie widzą. Najczęściej są to osoby przyzwyczajone do pracy etatowej. U nas trzeba wziąć na siebie całą odpowiedzialność za siebie. Trzeba przede wszystkim być konsekwentnym i mieć samodyscyplinę bo nikt nas nie pilnuje. Z jednej strony daje to duże możliwości rozwoju i wpływu na czas pracy i na wysokość zarobków, ale z drugiej strony jak sobie odpuścimy aktywną pracę to nie zarabiamy.

Zatem kogo bym zachęcała do podjęcia próby:
- osoby komunikatywne, które mają już teraz sporo znajomych bo to oznacza że łatwo nawiązują kontakty i potrafią utrzymać relacje w ludźmi.
- osoby , które myślą o własnym biznesie ale jeszcze nie są zdecydowane co dokładnie chciałyby robić. Tutaj start jest prawie bezkosztowy w porównaniu z innymi branżami. Szkolenia mamy bezpłatne. Cały koszt na początek zamknie się na pewno w 500 zł. Przyznacie że to niewielka kwota. A zyskujemy nowy zawód, nowe umiejętności i uprawnienia do wykonywania tego zawodu.
- osoby które stanęły wobec konieczności przekwalifikowania się bo z jakiegoś powodu nie mogą już wykonywać swojego dotychczasowego zawodu. Czasem to kwestia uwarunkowań na rynku pracy, czasem względy osobiste czy zdrowotne.
- Osoby które mają pracę na etat, ale zarobki ich nie satysfakcjonują i są gotowe dorobić sobie po godzinach. Spora część mojej załogi tak pracuje i są bardzo zadowoleni.
- osoby silnie zmotywowane do zmiany w życiu zawodowym - dla takich ludzi nie ma przeszkód są wyzwania do pokonania i są bardzo skuteczni bo motywacja to podstawa
- bardzo pomocne jest pozytywne nastawienie i nie przejmowanie się przejściowymi niepowodzeniami. W każdej dziedzinie życia są czasem słabsze momenty. Gdyby dziecko po pierwszym upadku przestało się uczyć chodzić większość by do starości raczkowała.Zatem warto odszukać w sobie dziecko. Tą spontaniczność , wiarę w powodzenie, zero strachu i odważne kroczyć naprzód.

Jakby ktoś miał ochotę spróbować sił to zapraszam , porozmawiamy o szczegółach.

dzwońcie do mnie bezpośrednio : 696 434 162

pozdrawiam Katarzyna Budzis - dyrektor rejonowy KBS i zarazem szkoleniowiec




środa, 3 kwietnia 2013

Renta chorobowa z ZUS

Takie świadczenia obecnie otrzymuje około miliona Polaków. A czy wiecie jakie warunki trzeba spełnić aby je otrzymać ? Pewnie wydaje się wam, że tylko zły stan zdrowia wystarczy. Nic bardziej mylnego. Oczywiście orzeczenie lekarskie to podstawowy warunek, ale oprócz tego trzeba mieć wymagany okres składkowy :
  1. 1 rok jeżeli niezdolność do pracy powstała przed ukończeniem 20 lat
  2. 2 lata jeżeli niezdolność do pracy powstała przed ukończeniem 20-22 lat
  3. 3 lata jeżeli niezdolność do pracy powstała przed ukończeniem 22-25 lat
  4. 4 lata jeżeli niezdolność do pracy powstała przed ukończeniem 25-30 lat
  5. 5 lat jeżeli niezdolność do pracy powstała przed ukończeniem 30 lat
Wydaje się to dość sprawiedliwe, ale czy w obecnych czasach kiedy króluje bezrobocie i umowy śmieciowe możemy się czuć bezpiecznie ?

I jeszcze jedna zasadnicza sprawa . Kwestia wysokości świadczeń.
Minimalne kwoty rent to:
Renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy to obecnie po waloryzacji 831,14 zł brutto
Renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy to obecnie 637,91 zł brutto
Renta z tytułu całkowitej niezdolności związanej z chorobą zawodową lub wypadkiem to 997,38 zł brutto.
Renta z tytułu częściowej niezdolności związanej z chorobą zawodową lub wypadkiem to 765,50 zł brutto

Średnia renta zaś wynosi obecnie 1481 zł brutto

No cóż dodajmy jeszcze że jeżeli pobieramy rentę to owszem możemy dorabiać, ale są limity których przekroczenie może skutkować stratą części lub nawet całego świadczenia. Bezkarnie można dorobić do 70% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Po przekroczeniu tego progu renta jest zmniejszana.
ZUS może potrącić maksymalnie ( Od 1 marca 2013 ) :
  1. 549,12 zł z renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy
  2. 411,87 zł z renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy
  3. 466,78 zł z renty rodzinnej dla jednej osoby
Jeżeli w czasie dorabiania przekroczymy 130% przeciętnego wynagrodzenia ZUS wstrzyma wypłatę renty. Jedynym wyjątkiem jest renta inwalidy wojennego i renta rodzinna po inwalidzie wojennym.

Zatem widać wyraźnie że zarówno otrzymanie renty jak i jej wysokość i możliwości dorabiania nie są zbyt optymistyczne. Co zatem możemy zrobić ?

  1. Po pierwsze unikajmy jak ognia umów śmieciowych
  2. Po drugie praca na czarno się nie opłaca choć czasem tak myślimy.
  3. Po trzecie musimy pomyśleć o prywatnym zabezpieczeniu finansowym w razie wypadku i nagłego zachorowania. Świadczenia z polis nie wchodzą w wysokość dochodów zatem nikt nam renty nie odbierze, a na pewno pomogą funkcjonować na bieżąco i zapłacić za leczenie czy rehabilitację.